Maski opadły. Stowarzyszenie radnej Drejer-Przekop i konserwator zabytków mogą dalej blokować augustowską kładkę
Wysłane przez Marcin Kapuściński, 08/04/2026To nie jest tylko biurokratyczna opieszałość. To zorganizowana akcja, która może pozbawić mieszkańców Augustowa kładki nad Nettą i rekordowych 14 milionów euro dofinansowania. Pretekstem do dalszego blokowania inwestycji stał się wniosek stowarzyszenia radnej Drejer-Przekop i jej męża Krzysztofa Przekopa z Dziennika Powiatowego.
Czy prywatne ambicje polityczne są ważniejsze niż dobro miasta?
1. Pretekst goni pretekst, mija 175 dni od złożenia wniosku
Konserwator Zabytków po raz kolejny przesunął termin wydania decyzji w sprawie kładki. Tym razem powód jest kuriozalny: konserwator potrzebuje przemyśleć, czy dopuścić stowarzyszenie „Przyjazny Augustów” do postępowania. Wniosek w tej sprawie stowarzyszenie złożyło długo po upływie normalnego terminu, w jakim sprawa kładki winna być rozpatrzona.
2. „Przyjazny Augustów” czy Brutus Augustowa?
Stowarzyszenie, które nagle chce dołączyć do postępowania, to w istocie organizacja złożona głównie z rodziny radnej Drejer-Przekop i jej męża. Fakt, że wniosek o udział w postępowaniu składa organizacja założona przez radną KO, budzi kolejne podejrzenia o czysto polityczny charakter całej akcji.
– To niebywałe. Ci sami ludzie, którzy na sesjach Rady Miejskiej krzyczą o rzekomej opieszałości ratusza, teraz sami dostarczają konserwatorowi narzędzi do dalszego przeciągania procedur – komentuje sytuację wiceburmistrz Filip Chodkiewicz.
– To klasyczna gra na zwłokę. Nagły wniosek o przystąpienie do postępowania w momencie, kiedy dawno powinno być zakończone, to kolejne tygodnie analiz, pism i... milczenia urzędu w Białymstoku. To potrwa do czasu, aż nasze pieniądze zostaną przejęte.
3. Scenariusz pisany w Białymstoku?
Powiązania stowarzyszenia „Przyjazny Augustów” z partią rządzącą w województwie rzucają nowe światło na całą sprawę. Konserwator zwleka z decyzją i ciągle przedłuża termin, a zaplecze polityczne opozycji „pomaga”, dostarczając kolejnych pretekstów i mnożąc formalne przeszkody.
Cel może być prosty. Doprowadzenie do sytuacji, w której Augustów nie uzyska pozwoleń w terminie, a 14 milionów euro (60 mln zł) będzie mógł przejąć kto inny. Czy ta blokada to polecenie partyjne, aby bezpartyjnemu burmistrzowi Augustowa nie można było przypisać kolejnego suckesu?
4. Czyje interesy reprezentujecie?
Stawka tej gry jest wysoka. Jeśli kładka nie powstanie, Augustów straci szansę na most łączący dzielnice, o który starania trwają od 35 lat.
– Pytam publicznie radnych opozycji i przedstawicieli stowarzyszenia: czy naprawdę chcecie przejść do historii jako ludzie, którzy zablokowali kładkę nad Nettą? Waszym celem jest rozwijanie miasta, czy rzucanie kłód pod nogi, nawet jeśli stawką jest utrata szansy na realizację projektu, o którym miasto mówi od 1991 roku? – pyta burmistrz Mirosław Karolczuk.
5. Mieszkańcy zakładnikami konserwatora
Zamiast merytorycznej dyskusji o architekturze, zabytku, gospodarce miasta, bezpieczeństwie czy turystyce, mamy do czynienia z „papierową wojną”. Konserwator bez problemów uzgadnia inne kładki (jak choćby budowana obecnie na ul. Obrońców Westerplatte). Nie widzi problemu w zniszczeniu historycznego, drewnianego mostu na Kanale Augustowskim w Suchej Rzeczce i postawieniu w jego miejsce betonowego obiektu. Jednocześnie w sprawie augustowskiej kładki, której projekt powstał w konkursie architektonicznym, nie dotrzymuje terminu 30 dniowego i każe czekać na decyzję już niemal pół roku.
Augustów nie może dłużej czekać. Czas, aby maski opadły, a mieszkańcy dowiedzieli się, kto usiłuje zablokować budowę kładki łączącej Borki z dzielnicą uzdrowiskową. Augustów nie da się uciszyć. Nie możemy pozwolić, aby polityczna prywata blokowała rozwój miasta.
